Zielona inflacja uderza z pełną siłą. Miedź bije rekordy, a transformacja energetyczna wisi na włosku

0 1

„Przez ostatnie dziesięć lat politycy w Europie i USA tworzyli wielkie plany elektryfikacji, zapominając o jednym drobnym szczególe: nie da się zbudować zielonej utopii z powietrza. Potrzebujemy milionów ton miedzi, a nikt nie pomyślał, by zapłacić za wykopanie nowych kopalń.”

Powyższe słowa, wypowiedziane we wczorajszym wywiadzie przez CEO jednej z największych spółek wydobywczych na świecie, stały się dziś najczęściej cytowanym komentarzem na Wall Street. Londyńska Giełda Metali (LME) zamknęła wczorajszą sesję historycznym absurdem – zapasy miedzi w autoryzowanych magazynach spadły do poziomu, który wystarczyłby zaledwie na kilkadziesiąt godzin globalnej konsumpcji.

Efekt rynkowy? Czerwony metal, nazywany potocznie „Doktorem Miedzią” (ze względu na to, że potrafi bezbłędnie diagnozować stan globalnej gospodarki), rozpoczął rajd, który uderza rykoszetem w każdy sektor gospodarki.

Mamy do czynienia z fenomenem tzw. Greenflation (zielonej inflacji). Modernizacja sieci przesyłowych pod farmy wiatrowe, budowa stacji ładowania oraz gigantyczne zapotrzebowanie ze strony branży centrów danych (napędzanej boomem na AI) spotykają się ze ścianą podażową. Złoża w Chile i Peru, które od dekad zasilały światowy przemysł, borykają się ze strukturalnym spadkiem jakości rudy (tzw. grade decline). Z jednej tony wydobytej ziemi uzyskuje się dziś o połowę mniej czystej miedzi niż jeszcze dziesięć lat temu.

Co to oznacza z perspektywy rynku metali szlachetnych? Korelacja jest bezpośrednia. Po pierwsze, rosnące koszty wydobycia miedzi natychmiast podbijają koszty wydobycia srebra i złota (maszyny górnicze są zasilane ekstremalnie drogą energią, a ich kable ważą tony). Po drugie, fundusze infrastrukturalne, które uświadomiły sobie niemożliwość pełnej realizacji celów klimatycznych, zaczynają agresywnie przerzucać kapitał. W ucieczce przed chaosem regulacyjnym i surowcowym, inwestorzy lądują w starym, sprawdzonym złocie, traktując je jako jedyny bezpiecznik w świecie, w którym brakuje podstawowych metali bazowych.


Zostaw odpowiedź

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany