Rosyjska ruletka na rynku palladu. Sankcje, deficyt i powrót brutalnej zmienności

0 0

Jeśli szukasz spokojnej przystani dla swoich oszczędności, trzymaj się od palladu z daleka. Jeśli jednak masz nerwy ze stali i szukasz rynków, na których z dnia na dzień rodzą się i upadają fortuny, ostatni tydzień kwietnia na rynku metali z grupy platynowców dostarczył emocji, których nie powstydziłby się rasowy thriller.

Cena palladu w ciągu zaledwie 48 godzin zanotowała gigantyczną amplitudę wahań. W poniedziałek rano wykresy świecowe pokazywały potężne, dwucyfrowe wzrosty, by w środę oddać niemal połowę zysków, pozostawiając rzesze lewarowanych traderów z wyzerowanymi rachunkami. Ten rynek nie bierze jeńców, a powodem tej ekstremalnej zmienności jest geografia.

Pallad cierpi na syndrom koncentracji ryzyka, jakiego nie doświadcza żaden inny metal szlachetny. Około 40% światowej podaży pochodzi z Rosji, a kolejne 30% z RPA. Wystarczy jeden nieostrożny komentarz polityka dotyczący potencjalnego zaostrzenia sankcji na eksport rosyjskich metali krytycznych, by algorytmy giełdowe natychmiast wywindowały ceny w obawie przed całkowitym paraliżem łańcuchów dostaw dla europejskiego i japońskiego sektora motoryzacyjnego.

„Rynek palladu przypomina obecnie stąpanie po polu minowym” – zauważa główny analityk rynków towarowych w raporcie dla klientów instytucjonalnych. „Płynność na kontraktach terminowych drastycznie spadła, ponieważ duzi gracze boją się zajmować pozycje na tak nieprzewidywalnym rynku. W efekcie, każde – nawet najmniejsze – zlecenie kupna lub sprzedaży fizycznego metalu wywołuje nieproporcjonalnie duże skoki cenowe”.

Warto jednak spojrzeć na fundamenty. Popyt ze strony producentów zaawansowanych katalizatorów do silników hybrydowych jest stabilny, a zapasy naziemne topnieją. Pallad jest obecnie skrajnie niedowartościowany względem historycznych szczytów z początku dekady. Dla inwestorów o bardzo wysokiej tolerancji na ryzyko, budowanie małej pozycji w fizycznym palladzie traktowane jest dziś jak opcja kupna na załamanie światowych łańcuchów dostaw. Kiedy w końcu pękną, cena tego kruszcu nie będzie brała jeńców.

Zostaw odpowiedź

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany