„Suwerenny popyt” ignoruje rynkową korektę. Dlaczego banki centralne kupują w ciemno?

0 0

Dzisiejsza, poniedziałkowa sesja (18 maja) rozpoczęła się od korekty wyceny na rynku papierowym. Ubiegłotygodniowe, wyższe od prognoz dane inflacyjne w USA wywołały obawy o rynki długu, co zepchnęło kurs uncji w okolice 4550 USD. Dla drobnych spekulantów to standardowy powód do paniki. Tymczasem na zapleczu rynku instytucjonalnego obserwujemy diametralnie inne zachowanie – największe banki i państwa uruchomiły gigantyczne „odkurzacze” na fizyczny towar.

Od początku maja rynek kruszców doświadcza zjawiska, które w slangu finansowym funkcjonuje obecnie jako „Sovereign Demand” (Popyt Suwerenny). Państwa rozwijające się, chcąc uwolnić się od dominacji amerykańskiej waluty, kupują złoto w sposób całkowicie znieczulony na jego bieżącą wycenę rynkową.

„Kiedy dany kraj strategicznie dywersyfikuje rezerwy, uciekając przed systemem dolarowym, nie uprawia day-tradingu. Dla takiego rządu kupno fizycznej tony złota przy 4500 USD jest równie racjonalne, co przy 5000 USD. To nie jest inwestowanie dla procentowego zysku kapitałowego – to przenoszenie bogactwa z płonącego systemu fiat do twardej waluty u progu globalnego resetu rozliczeniowego” – analizuje dr Alasdair Macleod.

Fizyczny rynek nie wybacza wahań Ten absolutny chłód cenowy państw skupujących złoto destrukcyjnie wpływa na dostępność metalu zdatnego do inwestycji detalicznych. Spadki wyceny papierowych kontraktów na COMEX-ie stają się jedynie okazją do jeszcze tańszego „wyciągania” z giełd towarowych autentycznych, ciężkich sztab do prywatnych i narodowych skarbców.

Dla inwestorów budujących portfel w drugiej połowie maja wniosek jest bezlitosny. Oczekiwanie na pogłębienie korekty giełdowej traci sens w środowisku, gdzie twarde fundamenty popytowe realizowane są przez instytucje, którym na „promocyjnej cenie” zależy o wiele mniej, niż na gwarancji, że w ogóle zdążą wyczyścić magazyny z resztek dostępnego kruszcu.

Zostaw odpowiedź

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany