Historyczna anomalia: Srebro przebija 80 USD, a wskaźnik Gold/Silver Ratio nurkuje

0 0

Kto obserwował w minionym tygodniu wyłącznie notowania złota, ten przegapił najważniejsze wydarzenie tego miesiąca. Srebro, traktowane przez lata jako tańszy, bardziej zmienny kuzyn króla metali, właśnie definitywnie zerwało się ze smyczy. W ubiegłym tygodniu kurs „białego metalu” z impetem przebił psychologiczną barierę 80 USD za uncję (lokalnie testując poziomy sięgające 84 USD), wyznaczając tym samym nowe ramy wyceny dla surowców przemysłowych.

Największym fenomenem rynkowym nie jest jednak sama cena nominalna, lecz to, co wydarzyło się ze wskaźnikiem Gold/Silver Ratio (stosunkiem ceny uncji złota do uncji srebra). Jeszcze na początku maja wskaźnik ten utrzymywał się w bezpiecznych rejonach 62:1. Wystarczyło zaledwie kilka sesji giełdowych – napędzanych doniesieniami o kolejnych perturbacjach celnych w handlu międzynarodowym – by ratio z hukiem zapikowało do poziomu 55:1.

Był to jeden z najszybszych i najbrutalniejszych ruchów kompresujących tego wskaźnika w najnowszej historii notowań. Co to oznacza w praktyce? Srebro przestało być wyceniane wyłącznie jak ubezpieczenie kapitału, a rynki zaczęły reagować na twardy, fizyczny niedobór towaru.

  • Przemysł zapędzony w kozi róg: Mimo trwających prób ograniczania srebra w ogniwach fotowoltaicznych, branża PV uderzyła w technologiczną ścianę. Fizyki nie da się oszukać – producenci elektroniki i centrów AI muszą płacić wyższe stawki rynkowe, aby utrzymać wydajność sprzętu.
  • Szósty rok rynkowej suszy: Światowa gospodarka notuje właśnie szósty z rzędu rok, w którym konsumpcja srebra dramatycznie przewyższa moce produkcyjne kopalń. Z magazynów na całym świecie wyparowało już w ten sposób skumulowane 760 milionów uncji.

Jak zauważają eksperci z Citigroup, obierając za cel poziom 110 USD na koniec roku: obecne ruchy srebra są wskaźnikiem wyprzedzającym dla całej nowej, zielonej gospodarki. Trwałe przebicie wskaźnika ratio poniżej 50:1 wymusiłoby potężny „short squeeze”, brutalnie wyrzucając z rynku kapitał grający na spadki.

Zostaw odpowiedź

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany