Srebrny „short squeeze” 2.0? Magazyny świecą pustkami, a premie fizyczne wybijają na nieznane wody

0 0

Jeśli myślałeś, że rajd na srebrze z 2021 roku napędzany przez fora internetowe był spektakularny, to zapnij pasy, bo początek maja 2026 roku pisze historię na nowo. Różnica? Tym razem to nie emocje tłumu z Reddita pompują cenę, ale brutalna, fizyczna rzeczywistość wyschniętych łańcuchów dostaw. Rynek białego metalu wszedł w fazę absolutnego wrzenia.

Dane opublikowane na początku tego tygodnia przez giełdy w Londynie (LBMA) i Nowym Jorku (COMEX) wywołały popłoch wśród przemysłowców. Zapasy srebra kategorii „Registered” (czyli tego metalu, który fizycznie może natychmiast posłużyć do rozliczenia kontraktów terminowych) spadły do poziomów nienotowanych od dekad. W odpowiedzi na to giganci technologiczni – od producentów paneli PV po twórców infrastruktury dla AI – zaczęli omijać rynki giełdowe i agresywnie podpisywać kontrakty bezpośrednio z rafineriami, płacąc potężne marże ponad cenę spot.

Efekt kaskady natychmiast uderzył w rynek detaliczny. Monety bulionowe i sztabki inwestycyjne stają się towarem deficytowym.

„Rozwarstwienie między ceną papierową a fizyczną osiągnęło poziom absurdu. Fundusze grające na krótko (short) desperacko próbują zbić cenę kontraktów na ekranach, podczas gdy prawdziwe srebro znika z rynku w tempie tysięcy ton miesięcznie. Jeśli ten trend utrzyma się przez kolejne tygodnie, grozi nam tzw. force majeure, czyli siła wyższa na giełdach towarowych, zmuszająca do rozliczania kontraktów w gotówce, bo metalu po prostu nie wystarczy dla wszystkich” – ostrzega w branżowym biuletynie dyrektor zarządzający jednego z największych szwajcarskich skarbców.

[01.05.2026] Święto Pracy w cieniu stagflacji. Dlaczego Fed stracił kontrolę, a złoto stało się jedyną „walutą pracujących”

Pierwszy maja to tradycyjnie czas refleksji nad rynkiem pracy i wartością ludzkiego wysiłku. Jednak w 2026 roku to święto nabiera wyjątkowo gorzkiego, makroekonomicznego smaku. Zamiast świętować, miliony pracowników na całym świecie z przerażeniem obserwują, jak galopująca inflacja pożera ich podwyżki, zanim te w ogóle zdążą wpłynąć na konta bankowe. Rynki finansowe otwierają maj w atmosferze gęstniejącego strachu przed stagflacją – najgorszym z możliwych scenariuszy gospodarczych.

Stagflacja, czyli toksyczna mieszanka wysokiej inflacji, spowolnienia gospodarczego i rosnących kosztów życia, to środowisko, w którym tradycyjna polityka monetarna staje się bezużyteczna. Rezerwa Federalna (Fed) znalazła się w potrzasku, o którym analitycy ostrzegali od miesięcy. Jeśli podniosą stopy procentowe, by zdusić inflację, wywołają falę bankructw i masowe bezrobocie. Jeśli obniżą stopy, by ratować gospodarkę, inflacja wymknie się spod kontroli i zniszczy dolara.

Właśnie to brutalne zderzenie z rzeczywistością wywindowało ceny złota na nowe, niebotyczne poziomy.

„Złoto wycenia dzisiaj kapitulację banków centralnych” – wskazuje w swoim porannym komentarzu dla inwestorów Luke Gromen, analityk makroekonomiczny. „Politycy i bankierzy woleli ratować nominalne wyceny giełdowe i rynek długu, poświęcając w zamian siłę nabywczą waluty fiducjarnej. Dla przeciętnego pracownika oznacza to ukryty, drastyczny podatek inflacyjny. Złoto po prostu koryguje to oszustwo księgowe, odzwierciedlając realną wartość pracy i energii.”

Kruszec jako związek zawodowy Na rynkach detalicznych widzimy absolutny boom na fizyczne złoto i srebro ze strony klasy średniej. Ludzie przestali traktować metale szlachetne jako „inwestycję”, z której oczekują procentowych zysków. Zaczęli traktować je jako wehikuł do przenoszenia w czasie owoców swojej pracy. Kupno uncji złota w maju 2026 roku to nie spekulacja – to akt wypisania się z systemu, w którym pieniądz traci wartość szybciej, niż ktokolwiek jest w stanie go zarobić. To ostateczny, bezgłośny strajk przeciwko polityce pustego pieniądza.


[04.05.2026] Srebrny „short squeeze” 2.0? Magazyny świecą pustkami, a premie fizyczne wybijają na nieznane wody

Jeśli myślałeś, że rajd na srebrze z 2021 roku napędzany przez fora internetowe był spektakularny, to zapnij pasy, bo początek maja 2026 roku pisze historię na nowo. Różnica? Tym razem to nie emocje tłumu z Reddita pompują cenę, ale brutalna, fizyczna rzeczywistość wyschniętych łańcuchów dostaw. Rynek białego metalu wszedł w fazę absolutnego wrzenia.

Dane opublikowane na początku tego tygodnia przez giełdy w Londynie (LBMA) i Nowym Jorku (COMEX) wywołały popłoch wśród przemysłowców. Zapasy srebra kategorii „Registered” (czyli tego metalu, który fizycznie może natychmiast posłużyć do rozliczenia kontraktów terminowych) spadły do poziomów nienotowanych od dekad. W odpowiedzi na to giganci technologiczni – od producentów paneli PV po twórców infrastruktury dla AI – zaczęli omijać rynki giełdowe i agresywnie podpisywać kontrakty bezpośrednio z rafineriami, płacąc potężne marże ponad cenę spot.

Efekt kaskady natychmiast uderzył w rynek detaliczny. Monety bulionowe i sztabki inwestycyjne stają się towarem deficytowym.

„Rozwarstwienie między ceną papierową a fizyczną osiągnęło poziom absurdu. Fundusze grające na krótko (short) desperacko próbują zbić cenę kontraktów na ekranach, podczas gdy prawdziwe srebro znika z rynku w tempie tysięcy ton miesięcznie. Jeśli ten trend utrzyma się przez kolejne tygodnie, grozi nam tzw. force majeure, czyli siła wyższa na giełdach towarowych, zmuszająca do rozliczania kontraktów w gotówce, bo metalu po prostu nie wystarczy dla wszystkich” – ostrzega w branżowym biuletynie dyrektor zarządzający jednego z największych szwajcarskich skarbców.

Dla inwestora oznacza to jedno: wycena srebra, którą widzisz w serwisach informacyjnych, jest iluzją. Prawdziwa cena to ta, za którą dealer jest skłonny sprzedać ci fizyczny towar z dostawą do rąk własnych. W sytuacji, gdy podaż rynkowa zamiera, posiadacze fizycznego srebra trzymają w rękach aktywo, które lada moment może stać się obiektem licytacji między zdesperowanym przemysłem a uciekającym przed inflacją kapitałem.

Zostaw odpowiedź

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany