Platyna vs Pallad: Wielki powrót silników spalinowych i szok podażowy
Jeszcze kilka lat temu analitycy rynkowi zgodnie wróżyli szybki koniec silnikom spalinowym, a co za tym idzie – marginalizację metali z grupy platynowców (PGM). Elektromobilność (EV) miała zdominować drogi do 2030 roku. Jednak rzeczywistość połowy lutego 2026 roku pisze zupełnie inny, znacznie bardziej skomplikowany scenariusz. Spowolnienie sprzedaży samochodów w pełni elektrycznych, brak odpowiedniej infrastruktury ładowania oraz wycofanie się wielu państw z agresywnych dopłat rządowych doprowadziły do potężnego renesansu pojazdów hybrydowych oraz nowoczesnych silników spalinowych. W centrum tego niespodziewanego zwrotu akcji znalazły się platyna i pallad – metale absolutnie niezbędne do produkcji katalizatorów spalin, bez których żaden współczesny samochód nie może opuścić fabryki.
Sytuacja makroekonomiczna wokół tych kruszców przypomina tykającą bombę. Platyna i pallad to metale o ekstremalnie skomplikowanej geografii wydobycia. Lwia część globalnej podaży pochodzi zaledwie z dwóch krajów: Republiki Południowej Afryki oraz Rosji. Obecnie oba te kierunki zmagają się z ogromnymi problemami. Z jednej strony mamy pogłębiający się kryzys energetyczny i strukturalne braki w dostawach prądu dla południowoafrykańskich kopalń, z drugiej – napięcia geopolityczne i narastające trudności logistyczne. To tworzy klasyczny scenariusz rynkowego „wąskiego gardła”, gdzie eksplodujący popyt ze strony branży motoryzacyjnej zderza się ze spadającą i wysoce niepewną podażą.
Dla inwestora to moment pełen szans. Platyna, historycznie wyceniana wyżej niż złoto, od pewnego czasu znajdowała się w głębokim cieniu swojego „żółtego kuzyna”. Obecne dyskonto cenowe czyni ją niezwykle atrakcyjną alternatywą inwestycyjną. Z kolei pallad charakteryzuje się gigantyczną zmiennością – jego rynek jest znacznie płytszy, co oznacza, że ewentualne braki magazynowe mogą wywołać agresywne rajdy cenowe w krótkim czasie. Dodanie metali PGM do zdywersyfikowanego portfela to już nie tylko spekulacja, ale logiczna odpowiedź na zatrzymanie utopijnych wizji całkowitej elektryfikacji i powrót do twardych, przemysłowych realiów nowej dekady.
