Koniec drugiego kwartału 2026 roku to dla byków na rynku metali szlachetnych czas trudnych podsumowań. Złoto zamknęło okres kwiecień-czerwiec spadkiem rzędu 13,5% – co stanowi najsłabszy wynik kwartalny kruszcu od 2013 roku. Od styczniowego szczytu wszech czasów (5589 USD) królewski metal oddalił się o ponad 25%.
Głęboka korekta wywołała spore rozbieżności w prognozach największych instytucji z Wall Street na drugą połowę roku. Banki, analizując zachowanie funduszy ETF i siłę dolara, rewidują swoje cele na grudzień:
- Goldman Sachs obniżył swój cel na koniec roku z 5400 USD do 4900 USD/oz, argumentując to odpływem spekulacyjnego kapitału portfelowego.
- Z kolei J.P. Morgan podtrzymuje swój docelowy pułap w przedziale 5500–6000 USD/oz, opierając optymizm na nieuchronnym cięciu stóp procentowych na początku 2027 roku i powrocie potężnego popytu ze strony rynku azjatyckiego w sezonie jesienno-zimowym.
Eksperci rynkowi podkreślają, że tak silne obsunięcie cen kontraktów papierowych tworzy idealne warunki dla strategii uśredniania kosztów (DCA – Dollar-Cost Averaging).
„Próba wyłapania idealnego, rynkowego dołka to gra dla algorytmów. Dla inwestorów budujących portfel fizycznych kruszców jako polisę ubezpieczeniową, zamknięcie tak trudnego kwartału to po prostu okno zakupowe na poziomach, które jeszcze pół roku temu wydawały się nieosiągalne” – oceniają analitycy serwisu Kitco.
Oczyszczenie rynku ze spekulantów lewarowanych tworzy zdrową bazę cenową przed wdrożeniem ewentualnych impulsów makroekonomicznych w trzecim kwartale.
Zamówienia przekraczające wartość 15 tys. zł nie są wysyłane w piątki ze względu na ryzyko ubezpieczeniowe.