Dzisiejsza sesja zamyka kluczowy etap wakacyjnej konsolidacji. Złoto kończy sierpień z wyceną w okolicach 4035–4060 USD za uncję, a srebro umocniło się przy poziomie 58,70 USD. Mijające miesiące udowodniły inwestorom jedną fundamentalną rzecz: rynek byka na metalach szlachetnych jest potężny i odporny na najsilniejsze wstrząsy makroekonomiczne.
Lato 2026 roku było dla złota prawdziwym testem nerwów (stress-testem). Mimo drastycznej, jastrzębiej retoryki nowego szefa Fed Kevina Warsha, potężnego wzrostu rentowności 10-letnich obligacji w USA i umocnienia dolara do wielomiesięcznych maksimów – podłoga cenowa na poziomie 4000 USD wytrzymała każdy atak podaży.
Fundamenty uległy dalszemu wzmocnieniu. Banki centralne kupiły 289 ton złota (dane za Q2), srebro weszło w szósty rok przemysłowego deficytu, a popyt w Azji przebudził się przed jesiennymi świętami.
„Zamknęliśmy najtrudniejszy, letni okres z wyceną złota powyżej 4000 USD. To olbrzymi sukces rynkowych byków. Inwestorzy wyczekują teraz na wrześniowe posiedzenie FOMC. Jeśli dane z rynku pracy wymuszą na Rezerwie Federalnej zasygnalizowanie choćby symbolicznej pauzy w cyklu zacieśniania, kapitał, który akumulował się podczas wakacji, wywoła na jesieni potężny rajd” – podsumowują analitycy serwisu Bankier w dzisiejszym komentarzu giełdowym.
Ustawiony przed jesiennym sezonem rynek fizyczny czeka teraz na sygnał. Ubezpieczenie portfeli poprzez inwestycje w twarde metale szlachetne w obliczu 40-bilionowego długu i stagflacji nigdy nie miało solidniejszych podstaw.