Złoto w fazie konsolidacji. Czy obecne spadki to cisza przed burzą?
Przełom maja i czerwca 2026 roku przyniósł na rynku złota wyczekiwaną, choć dla wielu nerwową korektę. Po osiągnięciu spektakularnych maksimów na początku roku, cena spot kruszcu pod koniec maja przetestowała dwumiesięczne minima na poziomie $4447,71 za uncję, by na początku czerwca ustabilizować się w przedziale $4490–$4530. Choć krótkoterminowe wskaźniki techniczne wykazują oznaki schłodzenia nastrojów, analitycy rynkowi oraz instytucje finansowe pozostają zgodni: długoterminowy trend wzrostowy zapoczątkowany jeszcze przed dwoma laty nie został zagrożony.
Obecny spadek dynamiki cen to przede wszystkim efekt splotu jastrzębiej polityki amerykańskiej Rezerwy Federalnej oraz zmian na froncie geopolitycznym na Bliskim Wschodzie. Silna presja inflacyjna napędzana wcześniejszymi wzrostami cen ropy naftowej (która w tym roku przekraczała chwilowo poziom $119 za baryłkę) sprawiła, że rynki całkowicie wyceniły szanse na obniżki stóp procentowych w USA w 2026 roku. Wyższe rentowności amerykańskich obligacji naturalnie zmniejszyły w krótkim terminie atrakcyjność nieprzynoszącego odsetek złota.
Mimo to, korekta cen przyciąga na rynek długoterminowych inwestorów, którzy upatrują w obecnych poziomach doskonałej okazji do zakupów. Jak zauważają analitycy Saxo Bank w swoim raporcie z 1 czerwca 2026 roku:
„Z perspektywy technicznej złoto znalazło silne wsparcie w okolicach swojej 200-dniowej średniej kroczącej, zlokalizowanej tuż powyżej poziomu 4400 USD za uncję. Rynek dwukrotnie testował tę strefę podczas niedawnej korekty i za każdym razem przyciągał ponowny popyt ze strony kupujących”.
Większość kluczowych banków inwestycyjnych podtrzymuje swoje prognozy, zakładające powrót do dynamicznych wzrostów w drugiej połowie roku. J.P. Morgan skorygował wprawdzie prognozę średniej ceny rocznej za 2026 rok do $5243 za uncję (z powodu słabszego napływu kapitału do funduszy ETF w ostatnich tygodniach), jednak utrzymał swój cel docelowy na koniec roku na poziomie $6000 za uncję. Z kolei eksperci z Goldman Sachs i UBS wskazują, że fundamenty strukturalne – takie jak zakupy banków centralnych rynków wschodzących i permanentne ryzyka geopolityczne – wypchną ceny w rejon $5400–$5900 jeszcze przed grudniem. Złoto złapało oddech, ale silnik napędzający hossę wciąż pracuje na wysokich obrotach.
