J.P. Morgan stawia sprawę jasno: Złoto po 5055 USD to kwestia czasu
Rok 2026 na rynkach surowcowych rozpoczynamy od trzęsienia ziemi w prognozach największych banków inwestycyjnych. Zaledwie kilka dni po noworocznym otwarciu rynków, analitycy J.P. Morgan Global Research opublikowali raport, który zdefiniował oczekiwania na nadchodzące kwartały. Ich prognoza jest jednoznaczna i niezwykle bycza: fundamenty pod wzrosty są silniejsze niż kiedykolwiek, a cel na czwarty kwartał tego roku to średnia cena 5055 USD za uncję.
Skąd bierze się ten optymizm? Eksperci wskazują na „strukturalną zmianę w zarządzaniu rezerwami walutowymi”. Banki centralne, które w 2025 roku kupowały rekordowe ilości kruszcu (z Chinami i Polską na czele), nie zwalniają tempa. Gregory Shearer, szef strategii surowcowej w J.P. Morgan, podkreśla w raporcie, że popyt instytucjonalny stworzył na rynku tzw. „twardą podłogę cenową”. Oznacza to, że każda większa korekta jest natychmiast wykorzystywana przez duże instytucje do uzupełniania skarbców, co nie pozwala cenie spaść poniżej kluczowych wsparć.
Dla nas płynie z tego jasny sygnał: obecne poziomy cenowe (oscylujące wokół 4500 USD na początku stycznia) mogą być ostatnią okazją na zakupy przed kolejną falą wzrostową. Rynek wycenia już nie tylko obniżki stóp procentowych przez Fed, ale także rosnące ryzyko fiskalne w USA (rosnący dług publiczny). Złoto w 2026 roku przestaje być tylko „bezpieczną przystanią” na czasy kryzysu – staje się aktywem obowiązkowym w każdym zdywersyfikowanym portfelu, pełniąc rolę „polisy ubezpieczeniowej” przed spadkiem siły nabywczej pieniądza.
