Ostatni tydzień grudnia 2025 roku przejdzie do historii rynków surowcowych jako czas ostatecznego triumfu „bezpiecznych przystani”. Po spektakularnym rajdzie trwającym od stycznia, złoto zakończyło rok z oszałamiającym wynikiem, osiągając historyczne maksimum na poziomie 4549,78 USD za uncję w dniu 26 grudnia. Choć w ostatnich dniach roku obserwujemy lekką korektę i stabilizację kursu w okolicach 4330–4360 USD, fundamenty pod dalsze wzrosty w 2026 roku wydają się nienaruszone.
Geopolityka i Fed – główne silniki wzrostu
Głównym paliwem dla cen kruszcu w minionym tygodniu były nieustające napięcia na Bliskim Wschodzie oraz niepewność związana z polityką celną nowej administracji w Waszyngtonie. Inwestorzy z uwagą śledzą również sygnały płynące z Rezerwy Federalnej. Choć Fed obniżył stopy do poziomu 3,50–3,75%, rynek już wycenia kolejne cięcia w 2026 roku.
„Złoto pozostaje podparte napięciami geopolitycznymi u progu 2026 roku. Rzeczywistość jest taka, że wciąż mamy do czynienia z przewartościowanym dolarem z fundamentalnego punktu widzenia” – zauważa Rhona O’Connell, analityczka z firmy StoneX.
Banki centralne nie zwalniają tempa
Raporty rynkowe wskazują, że za rekordami stoi również niesłabnący popyt instytucjonalny. Według danych World Gold Council, tylko w październiku banki centralne zakupiły netto 53 tony kruszcu (wzrost o 36% m/m), a liderem zakupów pozostaje Narodowy Bank Polski. Strategowie z J.P. Morgan przewidują, że popyt ten utrzyma się na poziomie średnio 585 ton na kwartał w nadchodzącym roku.
Prognoza na początek 2026: Większość analityków, w tym eksperci z LiteFinance oraz XTB, spodziewa się, że styczeń przyniesie atak na barierę 4700–4800 USD. Bardziej optymistyczne scenariusze techniczne zakładają, że jeśli trend wzrostowy się utrzyma, pułap 5000 USD może zostać osiągnięty już w pierwszym kwartale nowego roku.